Przejdź do głównej zawartości

Posty

TORTografia

Dzień zaczął się od zatkanego nosa, kaloryfera buzującego gorącem do nieprzytomności, smaku suchego i gęstego powietrza. Odnalazł się zawieruszony tuż nad łóżkiem zapach pomarańczowego olejku, wczorajszego białego wina i smak ptasiego mleczka, obranego z czekoladowej skórki. Rozgotowane sny rozbiegły się w kąty mieszkania. Śnieg, a raczej jego resztki, okryły końcówką sierści płytki na balkonie. Zsiadłe mleko, papa ze świtu zaparowała okna mieszkania. Zapowiadało się na zimę, grubą, siarczystą, śnieżną, gęstą i pękatą… Nikt nie wiedział, kiedy wpadnie. Mężczyzna zamknął drzwi balkonowe, zasłonił okno i poszedł do łazienki. Dom napełnił się życiem, bezgłośnym szczekaniem psa, którego jeszcze nie było, a który miał pojawić się w przyszłości. Zapachniało niezrobione śniadanie, wyświetlone w głowie Kobiety na ułamek sekundy. Mężczyzna karmił Kobietę dźwiękiem i zapachem. Odżywiał mruczeniem szczoteczki elektrycznej, szumem wody i krokami po mieszkaniu. Rozpylał aromat goździków, oliwk...

List opad

Kobietę przywitał listopad, zalał litrami wilgoci, zajął buty, płaszcze, czapki i twarze. I wtedy jesień objęła chodniki środy, trawniki czwartku i ulice piątku. Zmiękły wspomnienia z lata. Była już jesień. Zamokły końce minionej soboty i niedzieli, odłożone przypadkiem na japoński stolik w kuchni, na mokry blat. Wilgotne wspomnienia niezdolne już do przyjęcia liter i wchłonięcia tuszu. Z kolorów jesieni, z czerwieni, z żółci i z zieleni, patrzyły na nią pomidory, papryki i gruszki.  Oglądały ją z usadowienia na parapecie, ze swojej dojrzałości, z dochodzenia do ostatnich swoich dni. Były Dziennikiem pamięci zawieszonym w czasie.  Nieobecność wypełniała ramy obrazu. Rysowała się świecącymi w nocy lampami z misiów żelków. Białymi chryzantemami z klatki schodowej oraz stadem czarnych, tekturowych, nietoperzy przyklejonych do ściany przy wejściu do mieszkania.

Pokój numer 2 - przebudzenie

Kobieta otworzyła okno, wypuściła po nocy gęstej od objęć: dotyk, pocałunki, westchnienia. Tak stał się kolejny środowy poranek. Uporządkowany był mężczyzny łazienkowymi rytuałami, pachnącymi goździkami i szybko upływającym rano czasem. Kobieta nie pamiętała zapachu kawy, przepadł w pośpiechu mycia głowy. Za oknem spojrzeniem dotknęła rozgniewanej jesieni. Porozrzucanymi liśćmi pokazywała swoje ukryte oburzenie. W kuchni sufit zmókł od ulewy, beczącej od trzech dni słoty, która dawała się we znaki. Został za to, z Kobietą tylko zapach i dotyk Mężczyzny. Czerwona broda i jakaś taka kotłowanina wspomnień upchanych w szybko czesane rano włosy. Kobieta zaczynała już tęsknić za Mężczyzną, za ich oddychaniem razem, za głosem docierającym prosto pod skórę, za ciepłem i ruchem. Za mokrymi uszami i włosami. Za wilgotnymi udami i gaszeniem w nocy światła. W przedziale czasu, w godzinach ich wspólnego mieszkania przyglądała się Mężczyźnie. Oglądała jak w teatrze, kiedy szybko wkłada na stopy nies...

Tafla akwenu weny

Zielone chaszcze, kacze rozmowy, ludzkie głosy i prawie niesłyszalne, szemrzące, mlaskanie z tafli akwenu. Weny rozpustne nawoływanie, gra z przechodniem. Choć. Stań, zapatrz się, zastanów, zzzzzostań. Bądź tu mój, tak cały mój. Cały. Wodny potworze, szemrzących wyznań. Nieprzebyty akwenie w akwamarynie. Weno nierozerwana z korzeniem ziemi. Wulkanie kreatywny. Kamieniu słońca, akwenie ust, ognisty promieniu. Weno wieku, przeliczana przez ilość bezdechów i zachwytów ziemskich.

łosKOT zasypiającego miasta

Domykamy oczy, powieki, mieszczące całe mieszkania widzianych, w ciągu życia scen.  Domykam z łosKOTem zasypiającego miasta drzwi.   ŁosKOT mi się przy nodze  plącze, mruczy, wzdycha i woła do snu.   Dobranoc, ulico z grającym sąsiadem.  Dobranoc dzielnico zamieszała przez łosKOTy.  Dobranoc, niech Ci się przyśni świt!

PaPierwsze wrażenie

- Cześć! Jest czwartek, czyli jesteś w pracy, są słodkie koleżanki od papierowego kota! No tak tylko, pomyliły mi się dni, dziś jest przecież środa!!! - Słodka jedna koleżanka i nie pamięta, jak poskładała tego kota, więc nie zrobiła drugiego... jest jak widać wyjątkowy... - To nie jest słodka, bo kota nie będę miała... Ty jesteś wyjątkowy, a kot z papieru. Jakie hasło na dziś? - Papierwsze wrażenie. - Nie przeskoczę tego, bez Twojej pomocy! - PaPierwsze - czyli to może być pierwsze przelane na papier, stworzone z papieru wrażenie kogoś, czegoś. - PaPierwsze - tego dnia, wypite z zielono - miętowej filiżanki flat white. PaPierwsze - przytulenie bratniej, męskiej duszy na przedpołudniowym spotkaniu. Papierwsze - tego dnia zaobserwowanie. Wzruszenie. Czytane, opuszkami dłoni, świeżo poznane i transformowane w myślach i poruszające zdanie. Wydrukowane, czarnym tuszem na papierowej stronie książki. PaPierwsze - dzisiaj dziękuję, za możliwość pisania.

Podomka mi się podoba

- Podoma to taka duża podomka? - Tak, podoma, to moja podomka i ona mi się podoba, noszona na nagie ciało po domu mnie kręci. Zamiast histerii wpadam w historię, wykluwam się z podomki w taką ekstra babkę w kiecce. I zaczynam mieć meandry opcji w zasięgu wzroku. Spójrz jak dopiero odsłonię podomę, zaświeci się przyPRAWA i lewa strona smaku. To jest dopiero ekstrawagancko ubrana kobieta. Gustowna, obsypana piegami na skórze od słońca, z opalonym dekoltem i seksi odsłoniętymi i podanymi do wglądu nogami. Taka podoma to bogini doma!