Miękkie i pulchne, chrupkie i delikatne, w zimie na w pół śmiertelne. Słodko-słone z orzeszkami ziemnymi i karmelem na środku. Łaknące bliskości na odległość ramion, na szerokość barków, na głębokość wspólnych razem godzin. W dolnej części brzucha gorące. W klatce piersiowej pulsujące. Bezbarwne pod światło, a w cieniu kaszlące. Obiecujące w ruchu, w bezruchu drżące. Czasem zmęczone, bezradne i płaczące. Za późno rozpoznane, za mało znane. Ciało duszy siedzące na moim kolanie.
O Królowa zostawiła list, zdziwił się Kot, który jak zwykle po obudzeniu udał się do kuchni, gdzie jak dotąd bywał pierwszy, a tu niespodzianka. Dziwne, pomyślał… Otworzył, pięknie zaadresowaną kopertę i zaczął czytać atramentowe maczki, które układały się w kształtne zdania, a potem w myśli Królowej. Kochany Kocie, Nie będzie mnie dzisiaj. Dojrzewam. Do tej zimy, do czasu, do zmiany. Do bycia nową sobą. A teraz trochę o mnie, o tym kim byłam zanim się poznaliśmy… Kiedyś byłam inna, dużo marzyłam. Teraz żyję. I dzieje się przez to wiele cennych rzeczy we mnie i wokół mnie. Wtedy, wcześniej też się działy z tym, że szukałam ideału, widząc niedoskonałość w ludziach, w rzeczach. Teraz to zniknęło, pozostała ciekawość. Zrozumienie, że wszystko od zawsze było we mnie, ten cały opór i niezgoda, a ludzie, zwierzęta po prostu są, są tak samo jak mgła, jak drzewa. Chciałam Ci opowiedzieć o Uczącym Sercu, a oto o nim opowieść. “Uczące Serce pewnego dnia obudziło się, tak jak b...

Komentarze
Prześlij komentarz