Przejdź do głównej zawartości

Pływają w misce Boga


Zapraszam Kocie na śniadanie - powiedziała Królowa do Kota. 
Kawa zaparzona, myśli poukładane równo i zaprasowane czasem. Porozmawiajmy. 
Czy myślałeś kiedyś o tym, że patrzy się na coś przez coś? Że to jak wyświetla nam się świat, albo jak go widzimy to tylko lustro nas samych. Czasem wręcz krzywe zwierciadło? 

Kiedyś kopiowałam obraz Kochankowie Egona Schiele zapewne myśląc o wielkiej namiętności i sycąc się erotyką tamtego czasu.  Po osiemnastu latach została już tylko tłusta, żółta plama, po farbie olejnej w albumie, a obraz gdzieś wisi jako pocztówka z przeszłości i pokrywa się kurzem… Tak to się zaczęło... Każda wielka miłość ma swoje źródło, jakieś korzenie. Jakąś aleje kasztanowców, która znad morza prowadzi w góry, stojąc jednym kasztanowcem wspomnień koło rodzinnego domu.

Wiesz Kocie, jako dziecko obiecałam sobie pisać jak Tove Jansson, Chmielewska i Dubravka Ugresić i malować jak Boznańska i Potworowski, robić ilustracje jak Wilkoń i podróżować po świecie. Generalnie świadomie żyć. I wiesz, po tylu już latach, ile to będzie, kolejnych osiemnastu… mam jeden grzech główny, to że nie maluje tych ilustracji i pewnie jeszcze czegoś co nie chce pamiętać, że nie robię… 

Mówię Ci mój drogi Kocie, jak będzie kiedyś w niebie, Wielka miska z wodą życia, koło bosych, boskich stóp, a w niej pływające ludzkie potencjały to będzie tam mój, na górze pływał. Będą tam moje nienamalowane ilustracje, ta jeszcze niepowstała Alicja w Krainie Cz., te nienapisane i te napisane, a niewydane książki. Jak mnie wyrzucą z nieba to właśnie za to! Wylecę przez główne wrota prosto na twarz… w odchłań grzechu zaniedbania…

Jest w tym wszystkim jakiś dramat twórcy, zapomnienie się w świecie technologi. Bo kiedy się umie malować i kiedy się wie, że istnieje w nas wulkan kreacji i umie się do niego docierać, to nie robienie tego to grzech, bo kiedy się tam dociera, to lawa uregulowana zmienia wszystko. 

Myślisz czasem o czym będzie następny film, następne zdjęcie? Gdzie kolejna podróż? Zadajesz sobie to pytanie? Ja to robię co jakiś czas, ono otwiera mi kolejne dni, nasyca je jeszcze większą przygodą i uważnością…

fot. Maya Rostkowska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uczące Serce

O Królowa zostawiła list, zdziwił się Kot, który jak zwykle po obudzeniu udał się do kuchni, gdzie jak dotąd bywał pierwszy, a tu niespodzianka. Dziwne, pomyślał… Otworzył, pięknie zaadresowaną kopertę i zaczął czytać atramentowe maczki, które układały się w kształtne zdania, a potem w myśli Królowej. Kochany Kocie, Nie będzie mnie dzisiaj. Dojrzewam. Do tej zimy, do czasu, do zmiany. Do bycia nową sobą. A teraz trochę o mnie, o tym kim byłam zanim się poznaliśmy… Kiedyś byłam inna, dużo marzyłam. Teraz żyję. I dzieje się przez to wiele cennych rzeczy we mnie i wokół mnie. Wtedy, wcześniej też się działy z tym, że szukałam ideału, widząc niedoskonałość w ludziach, w rzeczach. Teraz to zniknęło, pozostała ciekawość. Zrozumienie, że wszystko od zawsze było we mnie, ten cały opór i niezgoda, a ludzie, zwierzęta po prostu są, są tak samo jak mgła, jak drzewa. Chciałam Ci opowiedzieć o Uczącym Sercu, a oto o nim opowieść. “Uczące Serce pewnego dnia obudziło się, tak jak b...

Dialog z dotykiem

Ty mnie całujesz słowami. Kaszmirem z ciepłego reagowania. A ja na ustach czuję ich wyjątkowo ważny i ufny smak.  Te czerwone słowa na S jak Serce i Stach, są jak brudzące jagody, zaś zdania krótkie, przerywane przecinkami, są jak zatrzymany na chwilę oddech i mają fioletowy kolor i lekko słodki smak.  Zdania długie, pełne, gibkie, są jak zielony groszek i ziarenka pieprzu. Przerwy pomiędzy linijkami są jak westchnienia i jeszcze jest słowo na dobranoc, jest ono w kolorze indygo i trwa, wybrzmiewając długo, długo poprzez noc.  Kiedy rozczesujesz poranek słowem - dzień dobry, napisanym bulgotem kawy, złotą kredką, kreśląc kontur ust, delektuje się kolorem umbry i smaku gorzkiego dnia, co jednak potem słodkim wydaje się dniem.

Dlaczego warto być smutnym dorosłym?

Dlaczego warto być smutnym dorosłym? 1. Warto być smutnym dorosłym, bo można nie zobaczyć swojego odbicia w lustrze, że się jest dorosłym i można nago chodzić po chacie. 2. Fajnie być smutnym dorosłym, bo można zapomnieć, że się kiedyś śmiało i było z tego powodu dużo lekkości w ciele, i można się było z tego powodu posikać. 3. Bardzo dobrze być smutnym dorosłym, bo jak się robi, placki ziemniaczane to one są smaczne, ale tylko śmierdzą po tym ubrania i trzeba je wyprać, tyle się pamięta z jedzenia, kurde! niekończące się tarcie ziemniaków i że cebula doprowadziła do płaczu. 4. Fenomenalnie jest być smutnym dorosłym, bo jak masz kasę, to nie kupujesz, sobie czego chcesz, a jak jej nie masz i jesteś młody, to masz, pomył co zrobić z kasą, z każdą ilością. 5. Ekstra być smutnym dorosłym, bo jak przyjdzie do Ciebie dziewczyna, to starzy nie mieszkają już z Tobą i może zostać na moc, ale ją odprowadzasz na autobus i wracasz, sam do domu myśląc, o pracy jutro rano. 6. Ulta odlotowo być smut...