Ociepliło się, można sobie pozwolić - powiedział Kot do morza…
A była to listopadowa noc. Ciemne, zimne, jesienne, bałtyckie fale rozbijały się po kocim ciele. Kot miał iść na spacer, a zawędrował do morza. Królowa zaś stała sama w kuchni i patrzyła w stronę zachodzącego słońca. Aha, Kot ma swoje pierwsze jesienne morsowanie.
Dawno, dawno temu, Królowa i Kot umówili się na Listę szaleństw. Listę rzeczy, które zrobią razem. Jedną z nich było morsowanie i robienie orłów na piasku. Królowa urodziła się w górach i tylko w śniegu robiła orły, a raczej anioły, bo na jej Planecie ślady na niebie były właśnie tak zwane.
Królowa chciała kupić w sklepie lody ale nie znalazła tych właściwych i w samotności chwili, piła właśnie kawę z mlekiem z zielonych migdałów. Na tle zachodzącego dnia. Postanowiła jednak podtrzymać tradycję środy i nie poddawać się. Ubrała rękawiczki, płaszcz i kapelusz, zamówiła dyliżans i ruszyła w drogę.
Nocne miasto pachniało przygodą i nutą nadchodzącej już za parę tygodni zimy. Królowa wysiadła przed mieniącą się kolorowymi neonami witryną lodziarni. Wielkie nienażarte usta, oblizywały szklane i barwne brzegi, wabiąc tym spragnionych rozkoszy podniebienia przechodniów.
Była dwudziesta. Jesień. Stan ducha adekwatny na porcję lodów z orzechów makadamia i powietrza Saint Tropez.
Królowa zamówiła pucharek, usiadła w miękkim fotelu i rozpuściła włosy marzeń.
Niespiesznie nadpłynęły rozmyślania o codzienności…
Były to myśli o jedzeniu, oddychaniu i bliskości.
Dziś nie mogła sobie przypomnieć jak odnaleźć ogórki kiszone tu na Ziemi. Na jej Planecie ogórki występowały na fajansowych talerzach, podawane do obiadu przy dzwoneczkach koshi i ich mruczeniu do czosnku i koperku ułożonego obok. A tu na Ziemi są w sklepie przy dźwiękach piszczenia kas fiskalnych. I w dodatku są szczelnie zamknięte w słoikach. Nie wabią zapachem, są uwięzione, milczą.
Dla Królowej sklep był jak świeżo otwarty program do składu książki. Alejki były jak strony wzorcowe, regały - strony na które przelewa się tekst, a półki zaś to linijki tekstu. Chodziła i szukała znaków ukrytych, które dziś oznaczały zieloną pastę curry…
Królowa odpłynęła jeszcze dalej w myślach i uświadomiła sobie, że umiała być latami głodna w rozumieniu ludzkiego pojęcia sytości i głodu. Nauczenie się teraz dla niej bycia sytą od spożywanego, ziemskiego jedzenia, będzie to dla nie lada gratka. Dotąd przecież żywiła się zachodami słońca, pieszczotami wiatru na twarzy i widokiem spadających liści.
W życiu ważna jest równowaga przecież - mawiał Kot.
W życiu ważna jest radości żywienia, ważna jest równowaga w dawaniu i braniu. W życiu ważne jest wsłuchiwanie się w siebie i w otoczenie…
Królowa spojrzała w okno na którym barwne usta figlowałaby z oblizującym je językiem. Przez zasłonę rzęs i mokre oczy usłyszała w sercu głos swojego Kota… Pokochaj siebie, kochaj się ze sobą... jak ja to robię. Mam czas dla siebie, dla mojego świata, miej i ty. Całymi dniami pracuję, ale kiedy rano wstanę robię to o tyle wcześniej, aby dodać zdjęcie na Instagram, aby napić się herbaty, a w drodze do pracy zrobić zdjęcie alei drzew. Mam też czas dla siebie popołudniami oraz noce są moje, wtedy znikam za swoimi kocimi sprawami dla całego świata. Pamiętaj Królowo, dawanie i branie, jedzenie i samotność, czas wspólny oraz głód mają swój balans, swoją równowagę. Jeśli kochasz umiesz odpuścić, umiesz czekać. Kiedy kochasz umiesz dawać i zadbać o proporcje. Kiedy kochasz jesteś bardzo blisko i jesteś niewidzialna. Zrozumiałaś Królowo?

Komentarze
Prześlij komentarz