No i mamy piąta noc kiedy się budzę...
Jak Szeherezada z Tysiąca i jednej nocy snując swoimi opowieściami, kochankowi przez noc historię świata.
Czy tyle było tych nocy? Chyba było ich więcej...
Nocy bezsennych, kiedy myśli budzą ciało, a ciało budzi myśli.
Nigdy tego nie wiesz. W nocy powietrze jest inne i dźwięk zegara taki wymowny.
Kiedy obok mnie, leżą moje sny, a ja się im przyglądam...
Kiedy przebiegają przez polanę wyobraźni, nie zahaczając o źdźbło trawy, wtedy nie powstaje w głowie nowy sen.
Jest za to pamięć, obejmująca kształty ramion i umiejetność rozpoznawania tonu głosu. Jest też wystarczająca wyobraźnia na odczytanie rytmu oddechu, kiedy śpisz gdzieś nad Bałtyckimi Morzem, a przez mury bloku przenikają dźwięki fal oraz szczebioty mew.
Moja wyobraźnia, niczym niewidzialna dłoń z francuskich drzwi z metalową kołatką, sięga detali dnia.
Wszystko układa się w jedną historie mężczyzny, zapamiętując kontekst spisywanych w głowie zdań.
Gdziekolwiek bym była, czy obok Ciebie, czy w moim świecie i tak nie śpię.
Dlaczego? Mam dużo do opowiedzenia, przetworzenia życia, które jest mi dane, a w nim już było tyle zdarzeń, że nie sposób zasnąć.
Powoli rozumiem starych ludzi, którzy coraz krócej śpią. Oni wyruszają, pośród mgieł, o świcie na łowy.
Polują na swoje zwierzęta wyobraźni, na gołębie nadchodzących zmian...
Oglądam książkę, przeglądam rysunki i wspomnienia.
Jedno z drugim ma coś wspólnego. Przerwy w czasie, przy zmianie stron, trochę dłuższe niż te przy szeleszczeniu, przekładaniu kartki.
Tyle, że strony trwają u mnie latami.
Historie związków, relacji rozpisanych na lata.
Ze wszystkim co można tam wpakować do walizki, bądź koperty i wysłać w przyszłość.
Latami, warstwa po warstwie ściągane ubrania znaczeń.
Delikatności wzruszeń, chroniącą przed światem bielizną codzienności.
Patrząc na Ciebie kiedy śpisz, spaceruje boso po każdym kontynencie Ziemi.
Pewnie już wiesz po co?

Komentarze
Prześlij komentarz