Przejdź do głównej zawartości

Czy wiedziałeś, że gdzieś we Wszechświecie jest półka z kosmiczną logiką?

























Spotkanie w biegu. Na skrzyżowaniu teraźniejszości. Pytasz mnie o dzwoneczki. Ja ich nie mam. Mam puste ręce oddałam wszystko. Zostałam tylko ja. Nic więcej. Zostało to co mam w głowie i w sercu. Zostały długie włosy, piersi I ręce, do przytulania. Marzenia. Pisanie na skrawku w chwili w komórce, w tramwaju, w biegu.
W kategorii usłyszane, zabawne zdania do nikąd: “Lubię jak lubię, daj buzi tu masz chrupki”.
Porządek rzeczy przeze mnie ustalony. Przywitanie, Pożegnanie, Zapamiętanie. Wpis do notatnika „Aniele Mój, jak pięknie wyglądasz siedząc o poranku, pijąc kawę, na skrzydle ławki, pod Relaksem Czasu”.
Nic nie trwa wiecznie. Wiem, dlatego dzwonię dla porządku rzeczy jeszcze rano, pisząc coś co miało dotyczyć wczoraj. Myśląc z potrzeby serca jeszcze o jeden dzień do tyłu. 
Przetwarzanie, zatrzymywanie się, na jedną chwilę, właśnie na pisanie, na myślenie - porządkowanie swojego wnętrza. Ważny proces, z tego mają powstać książki, obrazy, filmy. To są zalążki prawdy o nas, o świcie. Tak maluje się wewnętrzny świat z miłością i z pasją. A może i z pokorą? Dla tego kim się jest i co się już ma za sobą?

A jak to spisać? 
No właśnie prosto, jak leci, nie przejmować się niczym, przynajmniej dla mnie, bo widzi to moja głowa i to jest tak jak ma być na ten moment…

  1. Praca na wyobraźni 
  2. Na marginesie bajki 
  3. Jak to jest z tą erotyką i ekshibicjonizmem w twórczości?
  4. Atrakcyjność na poziomie historii
  5. Idąc dalej tym tropem… Chodzę po świecie i widzę na nieznanych mi jeszcze twarzach rysy moich kochanków, tych co znałam i tych, których poznam. Tak jest właśnie ze sztuką ona była, ale i jest  jednocześnie w potencjale przede mną.
Ps. Tropiciele miłości, Detektywi piękna i czułości

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Uczące Serce

O Królowa zostawiła list, zdziwił się Kot, który jak zwykle po obudzeniu udał się do kuchni, gdzie jak dotąd bywał pierwszy, a tu niespodzianka. Dziwne, pomyślał… Otworzył, pięknie zaadresowaną kopertę i zaczął czytać atramentowe maczki, które układały się w kształtne zdania, a potem w myśli Królowej. Kochany Kocie, Nie będzie mnie dzisiaj. Dojrzewam. Do tej zimy, do czasu, do zmiany. Do bycia nową sobą. A teraz trochę o mnie, o tym kim byłam zanim się poznaliśmy… Kiedyś byłam inna, dużo marzyłam. Teraz żyję. I dzieje się przez to wiele cennych rzeczy we mnie i wokół mnie. Wtedy, wcześniej też się działy z tym, że szukałam ideału, widząc niedoskonałość w ludziach, w rzeczach. Teraz to zniknęło, pozostała ciekawość. Zrozumienie, że wszystko od zawsze było we mnie, ten cały opór i niezgoda, a ludzie, zwierzęta po prostu są, są tak samo jak mgła, jak drzewa. Chciałam Ci opowiedzieć o Uczącym Sercu, a oto o nim opowieść. “Uczące Serce pewnego dnia obudziło się, tak jak b...

Interrupting habits

  Kawa bez mleka, koniec świata, mleka mają swój koniec, nawet te z Biedronki.  Śnieg, światło, śnieg, drobne podszczypywanie po twarzy.  Pochrupywanie, podrygiwanie, podnoszenie, pod nogami w kolorze obciążonej bieli obłażącej z czarnych, spasionych od śnieżny gruzów, butów. Chodniki nadrukowane w koła, w łapy, w UFO miejskiego życia. Pachnie mrozem, na płasko, bez wyczuwalnych warszawskich akcentów.  Szczypulanko, delikatniuchne wycelowane w poliki i w brodę. Soft, pieszczoty pogody. Lico buraczkowe, na okrągło, z oprószaniem szronem, zakonserwowana na sztywno z brodą. W zimowe słońce, rozczula się dusza, wampirzyca, zgłodniała światła słonecznego, żre oczami, prawie dławi  się   na przaśny widok stawu. Drzewa ubrane w skafandry śniegu, zmarzliny stycznia. Przy drzewach, zanurzeni w śniegu jak w maśle, schowani w schronach z ubrań, ćwiczący ludzie. Zasunięci pod nos w kurtki, omotani rękawiczkami, zabunkrowani w podwójne pary spodni. Zakurtkowani. Podbici...
Jesteśmy ludźmi z tatuażami własnych sn ó w. Oglądanych przy nagości księżyca w pełni, pod ulicznymi i morskimi latarniami, daleko od lądu. Zabrałam w podróż, spakowane sceny bliskoś ci, poca łunki, oddechy, ciepł o cia ł.  W sumie wyszedł z tego cały album erotyki, namiętnik kochank ó w. Przechodząc wieczorem przez skwer Orszy, przyszły do mnie kwitnące lipy, a z nimi myśl, że tak oto minął rok naszej znajomości. Miliony wypowiedzianych i zapisanych słów. Jakaś niekończą ca si ę  armia pragnie ń i rozgrzanego ciał a, ch łodzonego głową i odwrotnie.             W sobot ę, po treningu w Łazienkach, siedzieliśmy w barze mlecznym. Do południa tylko śniadania, więc jedliśmy grzecznie jedynie dostępne na ciepło naleśniki, czekając przy tym z kompotem w dłoniach na południe i dania obiadowe.  Populacja rodzin z małymi dziećmi, obsiadła stoliki i zaczęł o si ę jak w ptasich gniazdach, karmienie. Ciap – otwarc...